Mąż mówi żonie, że kocha mężczyznę.

“Jak to? Nie rozumiem”. Jej twarz momentalnie pomarszczyła się i pogniotła, mimiczne mięśnie wyryły w niej brzydkie bruzdy. Skóra stała się blado biała.

Kelnerka przyniosła jedzenie. Nie pamiętam, co zamówiliśmy. Pamiętam za to bardzo dobrze, co powiedziałem kilka minut wcześniej: “nie możemy wyjechać z Polski, bo jest ktoś” (żona dostała właśnie propozycję wyjazdu na kontrakt zagraniczny). Potem doprecyzowałem, że to on, że to więcej niż przyjaźń, że coś we mnie pękło i narodziło się zarazem. Od razu padło też jego imię.

Szeroko otwarte i mokre już oczy mojej żony zadawały dziesiątki pytań. Jej sparaliżowane usta próbowały znaleźć słowa, które umiałyby wyrazić jej kotłujące się myśli. Upłynęło jeszcze kilkadziesiąt sekund i żona wybiegła z restauracji. Zapłaciłem w pośpiechu rachunek i pobiegłem za nią. Nieruszone dania zostały na stole. Był styczeń, wczesny wieczór, ciemno, wokół bloki z wielkiej płyty. Gdy ją dogoniłem, płakała. Miała zaciśnięte pięści. Uderzała mnie nimi w klatkę piersiową. Odpychała mnie, a jednocześnie – czułem to – chciała się do mnie przytulić. “Teraz? – wykrztusiła. – Teraz, gdy nauczyłam się, jak Cię kochać?!”.

W domu na nasz powrót z pracy czekały dzieci oraz ich opiekunka. Mało spałem przez wiele wcześniejszych nocy, wiec bolała mnie głowa. Bolało mnie mocno ściśnięte gardło, piekła mnie ślina, której nie byłem w stanie połknąć. Cały drżałem z zimna i nadmiaru emocji. Obok przejeżdżały samochody, mijali nas przechodnie. Po chwili moja żona, zdradzona i oszukana kobieta, pokiwała przecząco głową, z niemą rezygnacją, i odeszła w stronę domu. Poczułem jej żal i złość, które miały stać się naszymi wiernymi towarzyszami na długie miesiące, a nawet lata. Poczucie winy wryło mnie w chodnik. Wiedziałem tylko, że nie mogę, nie chcę za nią pobiec i odszczekać tego, co powiedziałem przed kilkoma minutami, że niby żartowałem, że się myliłem. “A kuku, ale dałaś się nabrać! Dobry ze mnie aktor, co?”.

“Co to znaczy, że lubisz z nim chodzić do kina?” – to już mój ojciec. Siedzieliśmy z nim i z matką w ich terenowym Mercedesie pod moim domem. Żona zadzwoniła do moich rodziców dzień wcześniej, wezwała ich na pomoc. Przyjechali, choć mieszkają na drugim końcu Polski. Podróż zajęła im cały dzień. Jechali na złamanie karku, bo jedyne, co wiedzieli, to, że jakiś mężczyzna opętał mój rozum, że “może chce mnie wciągnąć do jakiejś sekty”. Mamie cały czas wysychały z nerwów usta, więc co chwilę brała łyk wody z plastikowej półtoralitrowej butelki. Powtarzała bez przerwy, że niezależnie od wszystkiego będą ze mną. Ja sam, siedząc z rodzicami w samochodzie, próbując im coś nieporadnie tłumaczyć, nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Dom, żona, dwoje dzieci, 10 lat małżeństwa… Czy mogłem się aż tak pomylić? Mało jeszcze wówczas rozumiałem. Podskórnie czułem jednak, że trwa walka mojego życia i że pomimo całego chaosu, jaki wywołało moje wyznanie, pomimo paraliżującego strachu, robię dobrze, a mój wybór jest właściwy. Walczyłem dość nieporadnie. Nie umiałem otwarcie i z przekonaniem powiedzieć: “odnalazłem siebie, nie powinienem był wchodzić w związek z kobietą, jestem gejem, mam prawo kochać mężczyznę, miłość dwóch mężczyzn może być piękna”.

Minęły dwa lata. Moje małżeństwo to już praktycznie historia – istnieje tylko w naszej pamięci oraz w papierach zalegających gdzieś w archiwum urzędu stanu cywilnego. Ustalamy właśnie warunki rozwodu.

Jestem przekonany, że zrobiłem dobrze. Nie mam wątpliwości, nie żałuję. Mimo że nie jest łatwo. Że od wielu miesięcy sypiam w piwnicy naszego domu, że ze sprzętów mam jedynie materac i pościel, nowe biurko i krzesło z IKEI. Materac ucierpiał, gdy w piwnicy wylała kanalizacja, więc cały jest poplamiony, wygląda, jakbym go odkupił z taniego motelu z pokojami na godziny. Nocną lampkę ledową przytroczyłem do stołka barowego, który postawiłem u wezgłowia materaca. W kranie w mojej małej piwnicznej łazience mam tylko zimną wodę. Bywają dni, że w całym pomieszczeniu mocno śmierdzi zdechłymi myszami. Do piwnicy prowadzą ładne, drewniane schody, a jej ściany moje dzieci, przy pomocy żony, ozdobiły kolorowymi rysunkami: “żeby Ci w tej dziupli miło było”. Jest też kominek i bar, których praktycznie nie zauważam. Plusem jest to, że w piwnicy w nocy jest bardzo cicho.

Nadal jestem cały poobijany, nadal czuję ten ból, który zalewał mnie, gdy żona okładała mnie pięściami. Ale moje rany się goją. Patrzę w przyszłość i widzę w niej nas obu. Nigdy nie byłem bardziej szczęśliwy.

Jedna myśl na temat “Mąż mówi żonie, że kocha mężczyznę.

  1. Hej. Historia prawie jak u mnie… z tym różnica ze ja miałem krótsze małżeństwo i jedną córkę mam… teraz mam męża i nie żałuję…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s